• Wpisów:85
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 01:14
  • Licznik odwiedzin:27 457 / 2664 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
jeremiasza
 
coobus
 
zostałam sama
Twój wiersz
rany łata
czekam cierpliwie
nawet rymować nie umie
już nie ta sama

smutna
załamana
  • awatar Coobus: już nie ta sama smutna załamana to miło Cię spotkać, choć ostatnio te spotkania nie są radosne. Być może nigdy nie były. Ale są przyjacielskie, Aniu. Myślałem, że sobie poradzisz problemami. Zagmatwane to wszystko... :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

jeremiasza
 
coobus
 
gdzie drogi...
nasze
gdzie drogowskazy
nasze
gdzie pójść gdy boli
gdzie Coby
a serce wciąż boli
  • awatar Coobus: gdzie drogi... nasze gdzie drogowskazy to trudne pytania. Twoich ścieżek zaledwie się domyślam. Pamiętam gdzie podążałaś kilka lat temu. Twoje drogowskazy pisane były bardzo trudnym językiem. Pozdrawiam, Jeremiaszko.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
jestem kobietą
samotną
z natury...

jestem kobietą
kawałkiem uczuć
skrytym

jestem kobietą...
czującą
nic.........................
  • awatar Coobus: Jesteś kobietą. To ważna świadomość, cokolwiek by z sobą nie niosła. Pozdrawiam serdecznie. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Żyjemy na świecie,
w którym społeczeństwo
zatruło duszę człowieka

Wisi to nad nimi
niczym ciemna chmura
i nie mogą nic na to poradzić!

TO ZWYKLI CIĘŻKO PRACUJĄCY LUDZIE
to ktoś taki jak ja

Padają na kolana i szepczą
im do ucha kłamstwa
oraz tajemnice

JA MAM WŁASNĄ TAJEMNICĘ

CO ZROBISZ GDY UZNAJĄ,
że nadszedł czas i przybędą

-co zrobisz ?
wiem
UCIEKNIESZ

To Nowe Oblicze Strachu

wszędzie gdzie tylko szła mała Mery
biegła za Nią owieczka
 

 
Hmm jak by tu zacząć kolejny smutny,przepełniony bólem list...możliwe, że już tylko takie będę do Ciebie wysyłała...dlaczego zapytasz...cóż...możliwe dla tego,że czuję się wypalona życiem,może dla tego iż czuję,że On kocha mnie coraz mniej,a może już w ogóle mnie nie kocha,a może dla tego iż czuję się nikomu nie potrzebna....czuję się jak cień,wrak człowieka,który musi istnieć bo taka jest kolej rzeczy...powiesz,pewnie tak nie jest...hmm...więc dlaczego czuję się samotna,niewidoczna, przeźroczysta...istniejąca po to by istnieć,bez celu,bez planów...każda kolejna porażka powiększa tylko pustkę,która staje się mną...to nie jest wesoła i sympatyczna Jeremiaszą...jestem z-gorzchniałą pełną lęków kobietą...której ciąży bycie nikim...której ciąży bycie tym kim jest...czuję na sobie powiem samotności,porażki,lęków..czuję,że wciąż jestem gdzieś z tyłu za tym co się w moim życiu dzieje...czas płynie nieustannie...tak czas...jak marzy mi się by się zatrzymał choć na chwilę,bym stała się widzialna dla innych...bym odzyskała radość,nadzieję...by wróciła tamta Jeremiasza pełna pasji,miłości ,wiary we własne siły...ale nie...to się nie stanie,czuję się wypalona i bezsilna wobec faktu iż czuję się jak nikt...myśl,że jestem nikomu nie potrzebna prześladuje mnie coraz bardziej...nie widzę już barw radości,nie widzę nawet szarości...pod maską fałszywego złudnego uśmiechu kryje się człowiek żyjący w ciemności...ciemność...tak to ona zawładnęła mym życiem,myśl,że jestem sama ze swoimi problemami...a On,cóż On woli wybrać kolegów,piwo z nimi,pogaduchy...hmmm...a ja siedzę w tych czterech ścianach czekając na Jego powrót jak na Świętość jakąś...chwila,która sprawia,że na chwilę się ożywiam,by znów zapaść w letarg przegranego życia...porażka stała mi się towarzyszem i jedynym przyjacielem...tylko ona mi pozostała...zero pociechy ze strony ludzi...więc cóż wspominać o Bogu...nie do Niego nie mam odwagi się zwrócić...sama zgotowałam sobie ten los,wybierając się w podróż po krainie złudnego szczęścia...czas przemija,ludzie ruszają w drogę a ja stoję w miejscu,napiszę więcej -cofam się,zamykam...bo nawet próba otwarcia przed (niby)kochającą mnie osobą kończy się milczeniem i złudną myślę,że ktoś przytuli,wesprze,doda otuchy...heh tak Jeremiasza ma wymagania...kiedyś twardo stąpała bym po ziemi,dziś ledwie się po niej czołgam,błagając by się to moje życie skończyło...czy użalam się nad sobą...tak...pewnie tak...ale muszę bo nikt inny tego dla mnie ani za mnie nie zrobi...skoro wciąż jestem pomijana,skoro jestem ozdobą tylko,to czego się spodziewać...jest jak jest,uwięziona we własnym smutku,odczuciu przegranego życia, z myślą,że gdyby mnie zabrakło to i tak by nikt nie zapłakał...a może nawet w głębi duszy parę osób uśmiechnęło by się szyderczym śmiechem,z myślą (było pewne,że Ona tak skończy)...traktuję się mnie jak przegraną,myślą,że tego nie widzę,że jestem tak ślepa by nie widzieć jak świdrują mnie szyderczym wzrokiem,życząc kolejnej porażki...śmiechy potajemne...śmierć,jak często o niej myślę...coraz częściej...ilu ludziom by ulżyło...jak wielu powiedziało by wreszcie jej nie ma...masz chłopie spokój...haha...tak dopadła mnie depresja dnia codziennego...myśli dręczące,ciemność.......

Jeremiasza się poddaje...
 

 
teraz gdy potrzebujemy najbardziej wiary,gdy zbliża się Konklawe,próbuje się w nas złamać prawdziwą wiarę...
 

 
co tu pisać,wszystkiego dobrego na Nowy Rok,aby spełniły się marzenia,plany...żeby wpadło trochę kasy...ludzie byli mniej chamsy i mniej zazdrośni...żebyście docenili to co było dobre w roku 2012 i poprawili na lepsze to co było w nim złe...oby samotnych odnalazła prawdziwa miłość a tym,którzy ją posiadają,życzę samych radosnych wspólnie spędzonych chwil,byście się nie rozbijali autami i zawsze dobrze bawili...doceniajcie tych,którzy są obok bo nie wiadomo czy ten rok nie będzie dla kogoś ostatnim...szalejcie z rozsądkiem,pijcie z umiarem,kochajcie na zabój...tegosz wszystkiego życzy Wam Ann Gi....
 

jeremiasza
 
coobus
 
Coby Wesołych Świąt,niech Bóg wciąż napełnia Cię weną,a Twe serce będzie wciąż pełne miłości...niech Bóg da Ci siłę i napełnia serce spokojem...i ZDROWIA COBY,dużo zdrowia...niech twa pasja i piękno wierszy wciąż pomaga zagubionym duszyczkom dostrzegać światełko w tunelu...pozdrawiam...
  • awatar Coobus: Dziękuję Jeremiaszko za życzenia i pamięć. Cały czas znikasz, widać nie wszystko się jeszcze poukładało. Od pomocy zagubionym duszyczkom to akurat Ty jesteś, taką Cię znam, więc powodzenia. Pomóż i własnej duszy. Tego Ci życzę. Zaglądaj :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Narodzenie Jezusa z Betlejem nie jest faktem,który można uznać za zamkniętą przeszłość.....
Boże Narodzenie jest wyrazem miłości Boga do nas ludzi,dzięki której stajemy się Jego przyjaciółmi.Ta przyjaźń pozwala nam ufnie patrzeć w przeszłość.
Na Święta Bożego Narodzenia,kiedy Niebo staje się się bliższe ziemi,Bóg człowiekowi a ludzie sobie nawzajem,kiedy Miłość objawiająca się światu w Stajence Betlejemskiej przemienia małość i nędzę ludzką na miarę Dzieci Bożych,pragnę,aby Chrystus był dla nas pociechą i nadzieją,byśmy na nowo umieli podjąć trudy godnego życia.
Radosnych i Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia i Bożego spokojnego Nowego 2013 Roku życzę Wam ja Ann Gi
  • awatar Coobus: I ja Ci życzę radosnych, świątecznych świąt. Zdrówka, spokoju, miłych chwil Wesołych Świąt
  • awatar Sℓeeρing Beaυtу: megaaa! ;D <zapraszam do obserwowanych>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Właśnie naszła mnie myśl,która siedzi w głowie...bo zastanawiająć się nad tym ,czym i na czym polega miłość,dochodzę do wniosku,że mało kto wie(co to takiego jest).Bo jeśli dwoje ludzi tworzy związek to wiadome jest,że musi kiedyś nastąpić jakiś zgrzyt,kłótnia,małe starcia w codziennym życiu...ale tak naprawdę kiedy przekracza się granice,wyzwiska,wypominanie,docinki,gry słowne,tak bolesne,że człowiek sam nie wie kim jest,przestaje siebie akceptować,traci radość życia,uśmiech...Czuje,że życie zaczyna GO/JĄ przytłaczać....a potem co słowa przeprosin,które nawet w minimalnym stopniu nie naprawią winy,którą my lub nam sprawiła druga osoba...czy to jest miłość obrażanie siebie w najbardziej podły sposób,wyciąganie przeszłości i uderzenie tam gdzie najbardziej boli...słowa przepraszam byłem/łam zły nie zmienią tego,że coś zostało wypowiedziane,że zabiło kolejną cząstkę naszej samoakceptacji....słowa przepraszam byłem/łam pijany,to wódka mówiła nie ja...haha o nie ...cóż to za głupota wódka nie mówi,mówią nasze usta,to one wypowiadają obelgi,to one ranią nie wódka...więc czym jest miłość...czy gdyby dwoje ludzi naprawdę się kochało wdawało by się w bardzo mocne potyczki słowne,które sprawiają,że nasze życie staje się szare,nijakie...wiadomo wraca zgoda,radość,ale coś w nas już umarło,coś zostało zachwiane...jeśli sytuacja się powtarza to czy to naprawdę jest miłość...bo do jakiego stopnia miłość wybacza...powiecie Bóg wybacza,Ty też potrafisz...ale Bóg nie zmiesza Cię z błotem i skoro jesteśmy na Jego kształt i podobieństwo,to czemu pozwalamy by nas raniono,skoro On Kocha nas za to,że po prostu jesteśmy...w związku też tak powinno być...a skoro nie jest...to czy warto trwać w stanie zawieszenia...MIŁOŚĆ...śmieszne takie coś...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
ludzie to fałszywe istoty czekające na potknięcia i porażki innych,wyczekujące na chwilę by tylko zaszkodzić drugiej osobie...tak jest i będzie,jedyna metodą jest wypiąć się na takich i pokazać im,że nie rusza nas ich sposób promowania siebie...
 

jeremiasza
 
coobus
 
nie jest jak kiedyś.........cichy doradco,czas zatarł dawne ścieżki...
  • awatar Coobus: Ciebie też nie było, Jeremiasza. Chyba trafnie to wszystko określiłaś. Nawet nie wiem, czy dziś potrafiłbym Ci się przydać, doradzić, wysłuchać tak jak kiedyś... Zagmatwane sa Twoje ścieżki... ale może spróbujemy, kto wie... Pozdrawiam
  • awatar 600GramMojegoZycia: Ale można zawsze wytyczyć nowe i dojść do celu ufając sobie mapom wbrew jak napisałam w jednym ze swoich wierszy. Dzisiaj te słowa Jeremiasza trafiły w moje sedno , dziękuję
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ciężko ostatnio pisać...ciężko być...ciężko wytrwać...
 

 
Idzie sobie dwoje ludzi,chłopak i dziewczyna,ulicą pewnego miasta,pierwszy dzień świąt koło godziny 21...niczego się nie spodziewają trzymają się za ręce...aż tu nagle wysiada z autobusu 4łebków,jeden z nich popycha chłopaka ale On nie reaguje na zaczepkę...idą dalej...wciąż nie spodziewają się złego...aż tu nagle jeden z nich bierze rozbieg i z całą siłą wpada na chłopaka...ten nie ma szans się obronić...koledzy podbiegają i odciągają go od nich...

Ten sam wieczór pół godziny później szpital,mnóstwo badań,łzy,ból...chłopak ma pękniętą wątroba...pomimo tego co się stało pielęgniarka karze iść dziewczynie do domu o 2:30 wraca Ona z przerażeniem w lekkim amoku...

Z rana przybiega do szpitala On już po operacji...

Teraz jest już dobrze...

To nie zmyślona historia właśnie to spotkało mnie i mojego chłopaka gdy wracaliśmy do domu...

 

 
no tak teraz już wiem Jeremia była kiedyś szczęśliwa ale te czasy już nie wrócą...więc brnę przez życie wybierając głupie proste cele,nie skupiając się na tęsknocie,bólu i żalu...idę i tyle...nie oglądnę się już za siebie...bo i po co...myśl o dawnym życie napawa mnie jedynie smutkiem...nigdy nie zapomnę jak było i nie pozwolę by życie przejęło kontrolę...jestem jaka jestem i trudno...gorsza...ale to wciąż ja...tyle,że inna...
 

 
dawno dawno temu żyła mała dziewczynka...jej życie było pełne marzeń,pełne radości,którą potrafiła zarażać nawet obcych...jej życie było pełne pasji...uwielbiała zamykać się w świecie książek,jej sny były pełne baśniowego życia...


w końcu ta dziewczynka dorosła,już dawno zapomniała o swoich marzeniach,radość już przestała być tak beztroska,wciąż nią zaraża ale nie ma w tym już ciepła niewinności małego dziecka,pasje pogrzebała wraz z marzeniami,wciąż jednak ucieka w świat książek jednak sny bajkowe już nie powracają...są smutne,przerażające i czasem marzy by się obudzić ze snu własnego życia...

nie ma żalu do losu,do Boga,do ludzi...ma żal do siebie,że straciła ufność i wiarę dziecka...zaniedbała swoje życie teraz musi z okruchów dawnych lat utworzyć starą siebie w nowym wydaniu...

w stronę Słońca...w stronę dawnych Lat...odnaleźć siebie...
 

 
byłam kiedyś człowiekiem lodu,kimś kto radził sobie w każdej sytuacji,kimś kto się nie skarżył na swój los,kimś kto znał rozwiązania i odpowiedzi,aż pewnego dnia w to mroźną serca krainę zawitał Bóg z darem powołania...nie wiem czy w Jego planie było rozpuszczanie tego lodu,kawałka bryły,którą byłam,pomału,wolno...bez specjalnego znieczulenia- nagle wszyscy wokół wiedzieli co jest dla mnie dobre,nie licząc się z tym,że coś jest dla mnie nie do podźwignięcia...i wtedy ktoś wpadł na pomysł stawiania warunków...Bóg KOCHA bezwarunkowo,więc czy w Jego intencji było to wszystko,czy Ci ludzie podpisują się Jego imieniem...czy moje powołanie zostało stłumione przez głupi warunek...są zasady szanowałam je,służyłam sercem...ale ktoś postanowił być Bogiem i zamknąć mi rozdział mojego życia najszczęśliwszy jaki miałam stawiając warunek,którego nie byłam w stanie przeskoczyć...

ZOSTAŁ ŻAL,SMUTEK I WIELE NIEDOKOŃCZONYCH SPRAW...
 

 
ok jestem znów i co i nic...po namyśle stwierdzam,że moje obawy nie biorą się z niczego...jak wiadomo to co się wydarzyło w naszym życiu po części kształtuje nas samych...i znów zauważyłam,że robię z siebie małą zalęknioną dziewczynkę poszukującą miłości i akceptacji...ktoś mi kiedyś powiedział,że mam problem z autorytetami...taa mam i to wielki...ciągle poszukuję osób,które swoją mądrością uleczą to co zranione,TO,co zakażone wirusem złych doświadczeń...tylko jeremiaszka zapomina o małym szczególe...wielu już takich ludzi było...SIOSTRY,TERAPEUCI,SPOWIEDNICY,ZWYKLI LUDZIE...a ja wciąż wracam do tego co było...trudno mi odpowiedzieć dlaczego tak jest i czy naprawdę chcę się wydostać z pułapki własnego smutku...chyba czas przyznać się przed samą sobą,że dobrze mi z tym moim cierpieniem,ponieważ wtedy jestem chociaż trochę odporna na świat,który mnie otacza...


DALEKO W POSZUKIWANIU TOŻSAMOŚCI...
 

 
tak dzieciństwo...jak dobrze i miło jest je wspominać..,ale wszystko do czasu,do pewnego dnia gdy wraca pamięć,gdy podświadomość otwiera przed nami zaciemnione zakamarki naszego życia...to jedyny czas kiedy światło umysłu niszczy w nas tę małą odrobinę nadziei,że życie jest proste,łatwe...wiem nie jest...ale kiedyś było prostsze tyle lat trudu włożonego w to by pójść na przód,by znów zapomnieć przebaczając...nie jeremiaszka ma trudny charakter,ma dumę...ma serce pełne lęku...ma swoje życie,którego chciała,ale którego nie potrafi przejść z podniesioną głową...

PATRZĄC W DÓŁ...SPADAMY W DÓŁ...NA DNIE SERCA...
 

coobus
 
jeremiasza
 



Zapytałam dziecko niosące świeczkę: - Skąd pochodzi to światło? Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął. - Powiedz mi, dokąd teraz odeszło - odparł. - Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi.
/Jonathan Carroll — Poza ciszą/

http://youtu.be/5uhm-udL5bo
 

 
dotknęłam czegoś co nazywa się zrozumieniem,dotknęłam odrobiny bezwarunkowej miłości...jednym miejscem gdzie mój świat staje otworem dla innych to czas picia...może dziwnie to brzmi ale wtedy nie tracąc świadomości otwieram się na ludzi,na rady,wtedy daje się akceptować taką jaka jestem...próba przeniesienia tego w codzienność nie przynosi efektów...czy można być aż tak trudnym człowiekiem,czy lęk przed kolejnym zranieniem zawsze już będzie zwycięzcą w moim życiu...dlaczego moje serce wciąż jest tak tchórzliwe...ludzie mówią otwórz się...tak to takie proste...ale dla mnie to brzmi jak coś czego nie osiągnę...tak jestem tchórzem,a mój lęk jest panem mojego życia...nie ufam...
 

jeremiasza
 
coobus
 
nie ma miłości Cooby...
  • awatar Coobus: "Żal za miłością to wciąż miłość... a jeżeli nie ma już miłości, nie ma i żalu za miłością." /Antoine de Saint-Exupéry/
  • awatar Lotar King: Miłość jest w koszu na wyprzedaży posezonowej ale mało kto o tym wie. ;-)
  • awatar Coobus: wiem, że były takie dni, kiedy mówiłaś: jest, dotknęłam jej, istnieje... teraz pewnie trudno Ci ją odnaleźć, stąd brak wiary. miłośc to towar reglamentowany, na przydział, dla nielicznych, Ty lepiej wiesz ode mnie gdzie można byłoby to reklamować, gdyby miało to sens... nie potrafię dodać Ci wiary, ale mamy pierwszy dzień kolejnego roku, jest okazja bym życzył Ci tej wiary, byś ją odzyskała, byś poukładała swoje życie, żeby Ci się udało. życzę Ci tego... pinger to miejsce, gdzie spotkasz podobne skargi i zażalenia do losu. nawet dużo. nawet bardzo dużo. jutro wstaje kolejny dzień, a każdy kolejny jest nową szansą... powodzenia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
nie mam słów by wyrazić ból...ale to przecież uczucie,które kiedyś dopada każdego z nas...tak nie ma takiej definicji...która ujęła by to co jest w człowieku...czasem dopada mnie smutek dawnych lat,cisza...samotność,ból,obawa o wszystko...o własne serce,własne uczucia...jak człowiek taki jak ja ma zrozumieć ten lęk o siebie,swoje czyny,swoje dokonania...gdy się tak wiele razy próbowało uleczyć swoje życie...gdy było tak wielu ludzi,których jednym z wielu celów była pomoc...gdy się odrzuciło te serca pełne zrozumienia...i gdy przez to człowiek cierpi jeszcze bardziej...nie wiem naprawdę po co kilka lat temu zaczęłam tę walkę skoro mam wrażenie,że ona jedynie zburzyła mój mały chory świat,moją małą fikcję,w której mimo wszystko byłam szczęśliwa...tak błogi czas nieświadomości i nie-pamięci...


ZAGUBIONA W PRZESTRZENI ŻYCIA...
  • awatar Coobus: Teoria jest niby prosta; musisz przemyśleć sens życia, znaleźć sposób na życie, tylko Ty jedna wiesz, czego oczekujesz. A praktyka... już jest skomplikowana, nie potrafię podpowiedzieć Ci, jak realizować te przemyślenia. Ja akurat nie mam z tym problemu, realizuję własne życie według własnych wizji, łatwiej mi o tyle, że nie wymagam za dużo i nie marudzę, cieszy mnie to co jest już za mną i co jest teraz, przyszłości niestety nie znam. Ale wiem, że nie dla każdego to jest proste, każdy ma inną konstrukcję, wiele osób się męczy podobnie jak Ty. Nie potrafię podpowiedzieć. Chyba Ty jedna moźesz znaleźć dalszą drogę... Jak widzisz, nic mądrego nie powiedziałem... ale jestem z Tobą. Kiedy pisałem o tych czteech latach na pingerze, myślałem i o Tobie. To oczywiste... :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
nie mam słów by wyrazić ból...nie mam...
 

 
myślami ponad przestrzenią...gdzieś tam w świecie dalekim odkryłam,że samotność serca nie jest tym co może mnie w życiu spotkać najgorszego...gdzieś tam w głębi to moje serce chroni tę samotność,nie pozwalając wyjść prawdziwej mnie ...ta refleksja potrzebuje przemyślenia a więc Adieu na kilka dni...być może powrócę z inną dawką siebie,inną mną...tylko czy to będę ta prawdziwa ja...tak przekonuję się jak bardzo nie doskonała jestem i jak wiele potrafię zniszczyć w krótkim czasie...jak wiele w tym życiu czeka jeszcze pracy nad sobą ...daj Boże bym dostrzegła w sobie zło i potrafiła je wyplewić...
  • awatar jeremiasza: to nie tak...to takie nieodparte uczucie,że mija mnie coś...że gdzieś w tym wszystkim to nie ja...ja po prostu jestem trudnym człowiekiem ...i pewnie dlatego ta samotność,zamiast żalu złość...zamiast prośby o wysłuchanie,odpychanie...itd.itp.resztę znasz dobry aniele Coobusie...
  • awatar Coobus: samotność ciała jest tak samo dokuczliwa jak samotność ciała.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
obecna-nieobecnością...cóż...podobno pisząc człowiek pozbywa się pewnego balastu,ale czy tak jest,jakie statystyki to potwierdzą...blog,kiedyś otworzył mi oczy,ale zamknął wiele wiele drzwi...myśląc,że otwarcie się i pisanie o przeszłości pomoże było jak najbardziej mylne...pozbyłam się jedynie skorupy,wdzianka ochronnego,które było mi ostoją,jak wtedy ,mało osób na pozór potrafiło mnie zranić...dlaczego wtedy czułam się pewniejsza,silniejsza...mam wrażenie,że lepiej było żyć w bólu nieświadomości... ponieważ teraz ta świadomość dopadła mnie z całą swoją mocą i wciąż się nasila i teraz już nie potrafię znów zamknąć się w swej skorupie życia...i teraz tracę dni...tracę czas...tracę siłę...i SIEBIE...


PRAWDA MNIE NIE WYZWOLIŁA...
 

 
tak-dni refleksji nad życiem i śmiercią...idąc drogą ku tym,którzy byli,są w sercach...jesteśmy istnieniem,chwilą,która przemija/początkiem śmierci jest zawsze życie...hmm piękny jesienny cmentarz,okryty puchem liści,pierzyną miłości...piękne znicze,kwiaty,wiązanki,czy miało by to sens gdyby nie było święta zmarłych,czy nasze myśli krążyły by wśród grobów najbliższych...tak myślę jak wiele jest grobów opuszczonych,zapomnianych,wiele istnien...a może ból jest zbyt wielki,czy chcemy czy nie ten czas i tak sprowadza myśli ku tym co odeszli...idąc drogą miłości ramie w ramię...gdy nagle to ramie nas opuszcza nie ma kto nas podtrzymać...czy życie ma sens prowadząc ciągle ku śmierci...a może tylko żyjemy w świecie fikcji zamydlając sobie oczy tym co jest,starając się nie myśląc,że kiedyś odejdziemy w zapomnienie własnych ciał...
 

 
Lux W.Z.M - Jesteś fikcją



poproszono mnie by pomóc w rozpowszechnieniu utworu więc proszę bardzo...
 

 
życie hmm...czym ono jest...dla jednych żalem,smutkiem,biedą dla innych niczym czymś co płynie swoim torem i przemija,dla innych dążeniem do ciągłego sukcesu bądź samoakceptacji,a jeszcze dla innych kawałkami rozwalonego czegoś czego nie potrafią poskładać więc wciąż czegoś poszukują...czy na świecie są ludzie naprawdę szczęśliwi czy nasz umysł wypiera jedynie to co złe,smutne...każdy z nas choć raz w życiu cierpiał,każdy choć raz został okłamany w większym lub mniejszym stopniu...jakie było by życiu gdyby nie było zła,gdy by nie spotykały nas złe chwile...czy wartość życia i naszego istnienia wyglądała by inaczej?...co by się liczyło,do czego byśmy dążyli...hmm...do pustki,samowypalenia,czym wtedy było by szczęście
 

 
hmm...tak tu zaglądam i sama nie wiem czy wynika z tego coś logicznego...przemyślenia dawnych lat wracają ale nie są już tymi samymi przemyśleniami...w gwarze życia i ja się zatraciłam...wszystko co było kiedyś nie jest już teraźniejszością...przeszłość,przed którą chciałam kiedyś uciec wraca jak bumerang...ludzie mówią żyj chwilą,nie myśl o przeszłości...ale czy to jest takie proste,czy to co było kiedyś,to co się wydarzyło 10 minut temu nie ma wpływu na teraz...czy trzeba po prostu iść nie patrząc wstecz...hmm...chyba nie...ja tak nie potrafię bo tam w przeszłości są ludzie,którzy ranili,byli ranieni...są i te dobre chwile,znajomości...nie chcę iść przez życie bezmyślnie...ach jeremiaszka czy ja muszę wszystko analizować...hmmm
  • awatar KALIPSO: mnóstwo supełków i nadzieja że kiedyś się rozwiążą....pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
zacznę tak wiele zmian w życiu przyczyniło się do tego iż zamęt w głowie jest tak wielki,że biedna jeremiaszka nie wie od czego zacząć...kiedyś to było proste...gorzkie żale,historia życia pełne cierpienia,upadków...powrotów i walki o to by być lepszą...a teraz ,cóż jestem ale to nie to życie,o które walczyłam...pomimo tego iż jest ktoś obok,to nie jest to do końca to o co walczyłam...nie jestem tym kim chciałam być...pełne współczucia serce,zamienia się w zimny głaz...i tylko czasem spłynie łza po twarzy jeremiaszki na myśl kim była kiedyś,kim chciała być i kim jest teraz...i tylko czasem powraca dobroć serca skrywana pod skorupa życia...oj taki los...taki los...
 

 
nie potrafię pisać jak kiedyś smutne...
 

 
KOCHAM CIE ANIU

Dla mojej miłości, która jest dla mnie wszystkim.

KOCHAM CIE ANIU o Tobie tylko myśle o Tobie tylko marzę chce abyśmy byli zawsze we dwoje i żebyśmy byli razem szcześliwi kocham Cie ponad wszystko a oto jest malutki dowód na to. Aiu poprostu jesteś dla mnie wszystkim co mam moim szczęśniem, uśmiechem, radością a przedewszystkim moją milością jesteś dla mnie jak anioł kocham Cie poprostu to jest jedyne słowo które tak naprawde mówi to co czuje w nim jest wszystko zawarte cała tajemnica miłości Aniu wiesz Ty jestes wyjątkową dziewczyną poprostu ja aż czasami sie dziwnienże Ty na mnie zwróciłaś uwage Ty jestes taka miła, dobra, opiekuńcza, pracowita, potrafisz zrobic wszystko, potrafisz wszystko zrozumnieć, dbasz o innych ale do tego wszystkiego jesteś na dodatek taka piękna Aniu Ten kto jest z Tobą a w tym przypadku ja powinien byc taki szceśliwy, a Aniu wiesz i ja to rozumneim i ja dla Ciebie oddam wszystko ja jestem tak szczęśliwy że Cie mam jestes moją księżniczką kocham Cie ja będe zawsze z Tobą i jak już Cie mam Aniu ja nie odadm Cie już nigdy nikomu innemu nigdy w życiu będziesz tylko moja chyba ze sama odejdziesz wtedy nie bede miał wpływu juz na to leczi tak będe walczył Aniu ja Ci tak kocham bo Ty jestes taka naprawde tak wyjatkową dziewczyną takie sie nie zdarzają bele gdzie to jużprędzej trafic 6 w lotka niż spotkac taką dziewczyne to naprawde nie weim jak określić moja radość że jestem z Tobą i mi jest naprawde bardzo dobrze i jestem zczęśliwy ja CIE ANIU KOCHAM i zapoamiętaj to na zawsze i nigdy o tym nie zapominaj ja myslami będe zawsze przy Tobie

KOCHAM CIĘ

Aniu kocham Cie poprostu za to że jesteś
kocham Cie i nigdy nie przestane dzięi Tobie stałem sie innym czlowiek wszystko sie we nie odmienilo na lepsze kocham Cie

Aniu chciał być zawse byc z Tobą każdą chwilę Tobie poświęcać bym z Tobą w każdej sytuacji chciałbym czuc Twój zapach zapach Twoich wlosów i czuć Twoje smak Twoich ust chcialbym czuć Twoje ciepło gdy mnie przytulasz i chciał bym zostać z Tobą na zawsze Aiu KOCHAM CIĘ

Ty jesteś dla mnie warta niż wszyskie skarby świata jesteś dla mnie wszystkim znaczysz dla mnie więcej niz ja sam dla siebie znacze jesteś wszystkim czego mi trzeba ja juz teraz zrozumialem ze odnalazłem tą własnie 2 osobą drógą połowę mojego serca Aniu będezawse Ci wierny Aniu kocham Cię


KOCHAM CIE MOJA KSIEŻNICZKO KTÓRA ODMIENIŁAŚ CAŁE MOJE ŻYCIE ZAMIENIŁAS JE W BAJKE



KOCHAM CIE ANIU
  • awatar KALIPSO: jakie romantyczne wyznanie pozazdrośćic ..pozdrawiam :)
  • awatar Coobus: cóż, niemal wyczerpał życiową normę w jednym wyznaniu. wiele kobiet tylko westchnie, czytając to...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
ot i jestem...wędrówka myśli na chwilę odcięła mnie od pingera...no ale jestem i znów w takich chwilach nie wiadomo od czego zacząć...a więc póki me myśli nie rozwinięte zakończę i wrócę za jakiś czas z czymś składniejszym...poukładanymi według mej logiki składnie myślami...i znajdzie się tam miejsce na potrzeby serca i lęki duszy...na zagubienie i odrobinę chaosu,w którym postaram się raz jeszcze odnaleźć siebie...
póki co mówię myślom komu w drogę temu czas...

oto ja oto Jeremia...
 

 
hmm...tak sobie gdybam ostatnio o tym i o owym...i jak widać nic mądrego z tego nie wychodzi...milion myśli tak nieskładnie przetacza się w mej głowie...są jak ogień,którego nie da się ugasić,jak pragnienie by być by zaistnieć,by przekazać rzeczywistość taką jaką jest...oj trudne to zadanie bo te myśli wciąż ścigają jedna drugą i giną gdzieś po drodze,zmieniają kierunek i wędrują ku zapomnieniu...
Oto Jeremia tyle myśli,tyle...
 

jeremiasza
 
coobus
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.